środa, 4 lutego 2015

Rozdział 3

(Drugi semestr szkoły)
Dziś ma przyjechać mój brat . Jak ja się cieszę . Dziś sobota , więc mamy wolne . Przebrałam się w to:

Właśnie ktoś zapukał . Podeszłam do drzwi i je otworzyłam . W drzwiach stanęła Rose .
-Witaj , Rose , co cię tu sprowadza ?? - zapytałam .
-Jesteś dziś zajęta ??
-Do .. - spojrzałam na telefon - do 17:30 nic nie mam do roboty .
-To mogłabyś mi pomóc przy obiedzie dla wszystkich ??
-Oczywiście .
-Przygotuj się psychicznie i fizycznie .
-A znajomi , mogą pomóc ??
-Im więcej , tym lepiej - uśmiechnęła się promiennie .
GDy wyszła , pobiegłam do pokoju obok . Pogodziłam się z Harry'm . Zapukałam . Nikt nie otworzył , więc weszłam sama . Chłopacy jeszcze spali w łóżkach .
-Chłopacy !! - wydarłam się .
Od razu wstali .
-Co do kurwy nędzy ??? - zapytał zaspany Louis .
-Idziecie ze mną ??
-Gdzie ?? - zapytał
-Do burdelu - powiedziałam z szyderczym uśmiechem .
-Jeśli TY , będziesz tam ,,przyjmować klientów'' - powiedział Zayn .
-Oh , okey - mruknęłam .
Wstali szybko i popędzili do kibla . Po chwili wyszli uśmiechnięci od ucha do ucha .
-A więc chodźmy - powiedział Harry .
Zeszliśmy na dół . Zaczęłam iść w stronę kuchni .
-Po co idziemy do kuchni ?? - zapytali .
-Na chwilę .
Weszliśmy , od razu Rose , posłała mi ciepły uśmiech .
-A więc przyszliśmy .
-Bardzo się cieszę .
-Co my tu robimy ?? - zapytał Liam , szepcząc .
-Będziemy robić obiad .
-Haaha , prawie ci uwierzyłem - zaśmiał się Niall .
-Ty nie żartujesz , nie ?? - zapytał .
-Nie .
-A więc chcecie iść to idźcie , powiem wszystkim , że z was są wielkie tchórze - powiedziałam .
-Więc co mamy robić ???
-Dziś na obiad zrobicie sałatkę jakąś i kurczaka .
-Dobrze , to ja biorę się za sałatkę - odparłam .
Zaczęłam brać składniki , takie jak : sałata , ,,polewa'' i coś jeszcze . Po 10 minutach skończyłam .

Gdy się odwróciłam , normalnie byłam sparaliżowana . W drugiej części kuchni , czyli po stronie chłopaków był wielki syf . Rozstąpiłam ich i powiedziałam :
-Wy sprzątać ten wielki syf , a ja się tym zajmę .
-A ja mogę pomóc ?? - zapytał Zayn .
-Jak chcesz mnie macać , to się nie krępuj - powiedziałam , patrząc co robię .
Po chwili poczułam jak ktoś kładzie ręce na moich biodrach ,
-Zayn , ale mógłbyś zachować swoje podniecenie dla siebie - mruknęłam mu do ucha .
-Nie mogę .
Przybliżył się do mnie , tak , że nasze ciała się stykały . Jego ręce powędrowały wyżej , na biust .
-Zayn - jęknęłam , żeby zdjął ręce .
-Przeplasam - powiedział i zdjął ręce , ale nałożył je znów na biodra .
-Dlaczego się zachowujesz jak mój chłopak ?? - zapytałam .
-Boo ... nie wiem - chyba się uśmiechnął .
-A miałeś kiedyś dziewczynę ?? - zapytałam , odwracając się do niego przodem .
Położył ręce pomiędzy mną . Nałożyłam ręce na jego szyję . Po chwili usłyszeliśmy .
-Gorzko , gorzko , gorzko !!! - odwróciliśmy wzrok , a chłopacy robili se jaja .
Harry trzymał Louis'a i prawie się całowali . Spiorunowaliśmy ich wzrokiem .
-Dobra , róbcie , co mieliście , a my zaczniemy sprzątać - powiedział Niall .
Zbliżyliśmy twarze do siebie . Zaczęliśmy się całować .
-A kto mi tu siostrę całuje - usłyszałam znany mi głos .
Zwróciłam głowę i zobaczyłam brata . Podbiegłam do niego i mocno przytuliłam .
-Stęskniłem się .
-Ja też .
-To twój brat ???? - zapytali chłopacy .
-Tak Ansel , a coś się stało ??
-To nasz stary kumpel - odparł Liam .
-A powiesz mi co tu się działo ?? - zapytał .
-Trochę nud , nauki , imprezy i tak dalej , usnął byś - powiedziałam .
-A co teraz robiliście ??
-Obiad - powiedział Louis z uśmiechem .
-A mógłbym zostać ?? - zapytał Ansel .
-Ty jeszcze pytasz - zaczęłam go pchać do jadalni .
Prawie się wywaliłam .
-Ile .... ty .... ważysz .... człowieku - powiedziałam .
-Tyle , ile powinienem - odparł .
Poczułam jak upadam na ziemię . Tak , mój głupi brat zrobił krok w bok , a ja poleciałam na podłogę.
-Jesteś martwy - powiedziałam i zaczęłam go ganiać .
Chłopacy patrzyli na nas jak na dzieci . Przez nich nie wiem gdzie Ansel się podział .
-Gdzie ten wyparował ?? - zapytałam .
Pokazywali w jedno miejsce . Odwróciłam się i zobaczyłam brata , stojącego za mną . Zaczęłam uciekać . Na piętrze potknęłam się i upadłam na dupę . Chłopacy dopiero wbiegli na górę .
-Przez ciebie złamałam obcas - powiedziałam .
-Oj , to nie moja wina , że z ciebie taka niezdara - powiedział z kpiną w głosie .
-Ty się zmieniasz przy tych dupkach . Nawet nie przychodź do mnie - powiedziałam i zdjęłam buty .
Zaczęłam iść w stronę pokoju .
-Ricky , jezu zachowujesz się jak dziecko - powiedział Ansel .
-Lepiej być dzieckiem niż pierdolonym bad boy'em - pokazałam im środkowy palec i zamknęłam za sobą drzwi .
Po chwili usłyszałam głosy .
-Zawsze tak jest , jezu .
-Jak ??
-Mówię , co może ją zgnębić , a później ona na mnie przeklina , nie mówi do mnie , a nawet robi mi krzywdę fizyczną , lub sobie , czyli okaleczanie się - gdy to usłyszałam , wzięłam szybko swój plecak i spakowałam tam , kartę , telefon i jakieś botki , które kocham i kilka ubrań .
Szybko otworzyłam drzwi .
-Gdzie ty idziesz ??
-Tam gdzie pieprz rośnie , skurwysynu .
-No widzicie , mówiłem .
-I mówiłeś , co robię sobie , miałeś nikomu nie mówić - spojrzałam w jego oczy i od razu tego pożałowałam , bo zobaczył , że płaczę .
Odwróciłam się na pięcie i zaczęłam podążać ku schodom . Nagle ktoś mi zagrodził wyjście . Spojrzałam ku górze .
-A ciebie w ogóle nie chcę widzieć - syknęłam .
-Nie chcę , żebyś odeszła - powiedział z żalem - zachowujesz się czasami jak dziecko ....
Nie dokończył , bo powiedziałam :
-A teraz przegiąłeś - powiedziałam i ominęłam go - nie znam cię - i wyszłam .
Zaczęłam podążać w poszukiwaniu taxówki . Po chwili znalazłam . Wsiadłam w nią .
-Gdzie podwieźć ??
-Do hotelu ,,Helios'' .
-Dobrze .
Po chwili jazdy , zapłaciłam kierowcy i wysiadłam . Gdy weszłam do hotelu , przywitała mnie recepcjonistka . Teraz zaczynam nowe życie bez Ansel'a i moich rodziców .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz